niedziela, 13 grudnia 2015

O dzwonku, który stał się bombką:)

Witajcie,
były już śnieżynki, to czas na moją ulubioną bombkę, którą mieliście okazję już widzieć na zdjęciu z moimi śnieżynkami. Jak to się stało, że w ogóle powstała. 


Znalazłam kiedyś schemat w sieci kilku dzwonków (dodaję schemat tego o którym mowa).

To było jakieś 4 lata temu oczywiście wydrukowałam sobie schemat i siadam i mówię sobie będzie ładny dzwonek jak nic. Policzyłam wszystkie słupki i oczka, o czym się przekonacie na schemacie i zaczęłam dziergać. Oczywiście z kordonka MUZA i szydełka 1,5mm. Im bliżej było końca tym bardziej widziałam porażkę, jak z czegoś takiego ma powstać dzwonek...Hmm zła nieco byłam, ale mówię sobie, potrzeba matką wynalazków, a porażkę jak się da to trzeba zmienić w sukces. Tak więc niewiele się namyślając ponaciągałam ten dzwonek i wyszło mi coś luźnego. Kurczę myślę sobie zrobię jeszcze jeden taki dzwonek i połączę go z ostatnim rzędem pierwszego też naciągając jak pierwszego (zaznaczam, że wszystkie swoje robótki robię bardzo ściśle i nie ma mowy o tym, że oczka łańcuszka są za luźne, zawsze ściaśniam). No i mając już swój szydełkowy flaczek postanowiłam włożyć do niego balon, który nadmuchałam i nakrochmaliłam Ługą tak jak swoje śnieżynki o tym jak to robię przeczytacie tutaj

Powiesiłam koło kaloryfera i poszłam sobie smacznie spać, wstając rano oczywiście jeszcze przed uczelnią musiałam zobaczyć co z tego wyszło. No i przebiłam balon i patrzę, i patrzę, i myślę sobie jest bombka. Postanowiłam poprzyklejać trochę koralików na kropelkę (tak teraz wiem, że koraliki można wrobić, ale wtedy nie było takiego zamysłu, że będzie to bombka). I wyszło nawet całkiem zgrabnie jak na swój bombkowy debiut mimo, iż miał być dzwonek.
Pierwsza bombka w życiu dokładnie 4 lata temu.

Kochani także pamiętajcie, czasem coś się nie udaje, ale nie znaczy, że nie można czegoś sobie zmienić, wykombinować, pododawać i tak oto tym sposobem powstają nowe rzeczy:)

Nie udało mi się znaleźć tego schematu w internecie, ale jeśli ktoś posiada w swoich zbiorach to chętnie się dowiem czy to w końcu miał być dzwonek, czy bombka. Bo nie wiem czy jakaś amnezja mnie nie dopadła:)

PS. Bombka na stojaku wykonana dla siostry. Muza przeplatana złotą nitką, a bombka w środku akrylowa z gwiazdką z wikliny. Niestety czasem uroku mieniących rzeczy nie można oddać na zdjęciach.

Dla zainteresowanych bombki o średnicy 10 cm. Nie chcą wychodzić mniejsze ani większe:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz