Kanał youtube

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wywiad. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wywiad. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 maja 2020

Bez spiny u Karoliny, czyli sobotni wywiad z Mateuszem z Fikuśne Robótki

Witajcie :)
Kolejna sobota, to i mamy wywiad z naszego cyklu Bez spiny u Karoliny. Dziś mam nadzieję Wasza kawka będzie wyśmienita, bo pierwszy raz mamy przyjemność gościć mężczyznę w naszym wywiadzie. Kto się domyślił, że będzie to Mateusz z Fikuśne Robótki? Ktoś zna Mateusza? 
Jesteście ciekawi co Mateusz odpowiedział na zadane przeze mnie pytania? 

Ja Wam powiem, że zawsze uwielbiam czytać odpowiedzi przed Wami (ktoś lekki lifting musi zrobić, napisać wstęp i zakończenie do wywiadu). Wtedy mam przyjemność poznać bliżej Wasze osoby i powiem Wam szczerze, że do końca Mateusza nie mogę rozgryźć. Na bank jest osobą konkretną i rzeczową, a zarazem mam wrażenie, że jest trochę skryty/nieśmiały w tym co robi. Mam nadzieję, że po tym wywiadzie nabierze totalnej otwartości, i przyjmiemy go ciepło do naszej społecznej szydełkowej rodziny (przeczytacie, to zobaczycie). Jeśli Mateusz się mylę, to otwarcie mówię, takie jest moje pierwsze wrażenie o Twojej osobie i absolutnie nie odbieraj tego negatywnie:)
Ciężko pisać o kimś kogo się nie zna "bliżej".

1. Opowiedz nam krótko o sobie, tzn. od kiedy szydełkujesz, jak wyglądały Twoje początki i skąd pomysł na nazwę? Jaki wkład ma Twoja żona w Fikuśne robótki? 

Szydełkuję około 1,5 roku. Wcześniej zajmowały mnie różne robótki ręczne. Zajmowałem się quillingiem, haftem krzyżykowym, robieniem bombek świątecznych ze wstążki i cekinów. Moja żona śmieje się, że co pół roku mam nową pasję. I ma rację, bo do tej pory nic dłużej mnie zainteresowało. Dopiero szydełkowanie zostało ze mną na dłużej, i na razie nie ma zamiaru odpuścić. Skąd nazwa? Uwielbiam takie charakterystyczne słowa, a „fikuśne” jest moim ulubionym. Wkład mojej żony jest ogromny. A mianowicie, Ona robi na szydełku od zawsze, ale nie cierpi zszywać. Ja od początku byłem od „zszywania” i wymyślania. Tylko tu pojawił się problem, bo Monika lubi proste rzeczy, bez kombinacji. A ja? No cóż... moje pomysły były troszkę za „fikuśne” dla niej. I nie chciała robić wszystkiego co wymyśliłem. Więc pozostało mi tylko jedno. Samemu wziąć szydełko w dłoń. 

2. Jesteś pierwszym mężczyzną, który zgodził się udzielić wywiadu u mnie. Jak się z tym czujesz? 

Czuję się wyróżniony, że moje prace zostały zauważone. Zaczynając „bawić” się szydełkiem, nigdy nie pomyślałem że moje dzieła mogą być porównywane z tymi pięknymi pracami jakie można oglądać na facebooku. To cudowne uczucie gdy widzę, że komuś podoba się to co robię. A poza tym... uwielbiam być chwalony:-) 

3. Jak znajomi, bliscy oraz osoby na grupach szydełkowych (duża większość to kobiety) odbierają Twoje zamiłowanie do szydełkowania? Jak się z tym czujesz? 

Moi bliscy jeszcze się nie przyzwyczaili. Przeważnie jest niedowierzanie, że to ja zrobiłem. W pracy, mimo, że pracuję wśród mężczyzn, nikt nie wyśmiewa i nie krytykuje mojej pasji. Bardzo miło jestem tym zaskoczony. Jeśli chodzi o grupy szydełkowe, wiele osób nadal twierdzi, że to wszystko robi Monika, a ja tylko się podpisuję, żeby zdobyć więcej fanów dla jej prac. Więc teraz mogę oficjalnie zdementować te plotki. Wszystkie prace podpisane przeze mnie, są w pełni moimi dziełami. Zarówno, jeśli chodzi o maskotki, jak i wzory. 

4. Skąd w ogóle pomysł, żeby szydełkować i to maskotki? 

Tak jak pisałem wcześniej, Monika nie wszystkie moje pomysły chciała wykorzystywać, więc zacząłem sam robić na szydełku. A dlaczego maskotki? Robię nie tylko maskotki, ale również pojazdy i inne rzeczy. Jednak moją największą pasją są postacie ludzkie. Uwielbiam robić piłkarzy. 


5. Pokażesz nam swoją pierwszą pracę na szydełku? 

Moja pierwszą pracą jest karetka pogotowia. To na niej się uczyłem. Jestem z niej dumny. 

6. Skąd czerpiesz pomysły na kolejne zabawki/wzory? 

Moja głowa jest ciągle pełna pomysłów. Czasami myślę, że jest ich nawet za dużo. Zobaczę coś, i po prostu już widzę, jak to wygląda zrobione na szydełku. Np. niedawno zobaczyłem Strażnika Teksasu. I już. Muszę go zrobić. Nie ma zmiłuj... Moje pomysły zapisuje w zeszycie. Obecnie mam ponad 200 pozycji... 

7. Co znajdziemy w serii pojazdów, które pojawiają się na Twojej stronie? Planujesz jeszcze jakieś nowe? 

Seria pojazdów miała powstać z myślą o Dniu Dziecka. Jednak już dzisiaj wiem, że praca nad autami potrwa dłużej. Mam mnóstwo pomysłów. I do pierwszego czerwca nie zdążę z wszystkim. Jednak zostawię w tajemnicy, jakie to będą pojazdy, a zainteresowane osoby odsyłam na naszą stronę na Facebooku FIKUŚNE ROBÓTKI

8. Czy spotkała Cię jakaś niemiła sytuacja w związku z tym, że szydełkujesz i projektujesz wzory? 

Oczywiście. Hejt w internecie jest rzeczą codzienną. Jednak każdą krytykę przekuwam w motywacje do uczenia się i poprawiania swoich umiejętności. Never give up! Nigdy się nie poddaję. 

9. Czy projektując wzory masz ustalony plan, a może jednak czasem działasz pod wpływem chwili? 

Zarys planu mam w głowie od początku. Jednak uwielbiam kombinować z szydełkiem w czasie pracy. Dlatego to jest takie fajne, bo ciągle mogę coś ciekawego wymyślić i dodać. Szczerze mówiąc, nie lubię robić prac z gotowych wzorów. To zabiera całą frajdę z tworzenia. 

10. Na koniec powiedz nam, gdzie widzisz się za 2 lata, w projektowaniu wzorów. 

W tym samym miejscu. Dopóki czerpię radość z szydełka, będę tworzył dalej. Dopóki innym podobają się moje prace, nie przestanę robić. Może nagle stracę zainteresowanie szydełkiem, i znajdę inną pasję. Wszystko jest możliwe. Nie wybiegam tak daleko w przyszłość. Chcę skończyć zaczętą robótkę, i zabrać się za następną. To cały plan na przyszłość. 


I co Kochani? Fajny ten Mateusz i jego Fikuśne Robótki co nie? Ja nie mam wątpliwości, że nas jeszcze zaskoczy niejednym projektem. Jak sami widzicie ma swój styl i trzyma się tego:) Żonie Mateusza Monice możemy powiedzieć, że może być dumna ze swojego męża:) Także zapraszam Was na jego stronę, zostawienie lajka, komentarza, a nuż może jakiś wzór właśnie wpadnie Wam w oko :)

sobota, 29 lutego 2020

Bez spiny u Karoliny, czyli sobotni wywiad z Pauliną z Akukuuu.

Dziś w cyklu wywiadów BEZ SPINY U KAROLINY, zapraszam Was do pracowni Pauliny. Tu dzieje się magia, kilometry miękkiej włóczki toczą walkę na szydełku by w efekcie powstały miękkie pluszaki. Jesteście ciekawi jak powstają schematy na Akukuuukowe cudaki? Gdzie powędrowały maskotki na świecie? I jeśli nie cierpicie robić loków do jednorożców to wiedzcie, że to zlecenie na bank z ochotą przyjmie Paulina:)

1. Opowiedz nam krótko o sobie, tzn, od kiedy szydełkujesz, jak wyglądały Twoje początki i skąd pomysł na nazwę?

Pierwszy szydełkowy przyjaciel został wykonany przypadkiem. Zamówiłam pluszową włóczkę z ciekawość. Sama jeszcze wtedy nie szydełkowałam. Kupiłam to pluszowe cudo, żeby moja mama, która zawsze coś dziergała wypróbowała i oceniła czy da się z tego wykonać pluszaka, dla dziecka z rodziny. Byłam zachwycona tym, co wyczarowała i natychmiast pozazdrościłam umiejętności. Skoro mama opanowała szydełkowanie to ja też - genów się chyba nie oszuka pomyślałam. Pod czujnym okiem mojej mistrzyni w parę chwili przypomniałam sobie jak robiło się oczka, łańcuszki i półsłupki Jeszcze w szkole podstawowej miałam to na zajęciach z techniki. Później już poszło z górki.

2. Powiedz nam co Cię skłoniło do tego, by założyć Akukuuu i spróbować sił na polskim rynku. Nie miałaś obaw jak to będzie?

Codziennie powstawały coraz to nowe pomysły w naszych głowach. Najpierw dziergałyśmy dla dzieci z najbliższego otoczenia, później zgłaszali się znajomi znajomych… i w sumie taką drogą pantoflową powstało Akukuuu. Pierwszy szydełkowy miś, który powstał siedzi na honorowym miejscu w naszej pracowni i pilnuje pozostałych jej mieszkańców. Jest bezcenny i nie do sprzedaży :)

3. Masz bardzo ciekawą metodę szydełkowania swoich zabawek opowiesz o niej więcej?

Najważniejsze jest to, że wraz z mamą szydełkujemy na tak zwane „oko”. Mamy swoje sposoby, aby poszczególne części powstawały równe i były możliwe do wykonania ponownie, jednak nie posiłkujemy się schematami. Same nie lubimy szydełkować i co chwilę zerkać w kartkę. Najważniejsze jest wykonanie pierwszego modelu, gdy mamy idealne proporcje ciała odrysowujemy na płasko gotową część robótki. Obmierzamy ile centymetrów ma robótka w poszczególnym momencie i zaznaczamy sobie na poglądowym rysunku, dlatego też części wychodzą nam równe.

4. Co skłoniło Cię do spisania schematów swoich zabawek? 

W momencie publikowania w sieci coraz większej ilości fotografii naszych prac otrzymywałam prośby od osób, które szydełkują, aby opisać daną maskotkę w typowym schemacie opisujących daną robótkę rządek po rządku. Nie było innej opcji niż zabrać się za to !

5. Z czego jesteś najbardziej dumna w swojej pracy w Akukuuu? To, że jednorożce wylądowały w Ameryce, a może żaba w kabinie pilota? Czy jednak zupełnie to coś innego?

Najbardziej jestem dumna z tego, że to odnalazłam pasję, a na dodatek jest to sposób na wspólne spędzanie czasu z mamą. Wiadomo w dorosłym życiu każdy ma swoje sprawy, pracę zawodową, zobowiązania. W otaczającym nas świecie mamy mało czasu na pielęgnowanie więzi, dlatego z całego serca cieszę się, że razem z mamą mamy wspólne zainteresowania, dzięki temu spędzamy ze sobą więcej czasu. Nie ukrywam, że na widok maskotek, które „żyją” własnym życiem bardzo nas cieszy. Lubimy, gdy okazuje się, że któraś z naszych prac jest częścią jakiejś większej historii, nie służy tylko do przytulania i cieszenia oka. Jak tyko jakiś pluszak jest w ciekawym miejscu staramy się to pokazać na naszym profilu, bo faktycznie żaba w kabinie pilota czy królik w wyścigowym aucie nie są codziennością.

6. Pamiętam swego czasu mrożący krew w żyłach post na jednej z maskotkowych grup. Dostałaś od kogoś z powrotem jak się nie mylę konika. I tu zaczyna się akcja, bo nie wiedziałaś od kogo, po co to. Domysły były rożne, ale i nieco mroczne. Przybliżysz nam tą sytuację? Co wtedy czułaś?

Pewnego dnia otrzymałyśmy paczkę bez wskazania, kto ją nam przysłał. W środku był konik wykonany ponad rok wcześniej na życzenie jednej Pani. Pamiętałyśmy go, ale nie wiedziałyśmy co się stało, że został on do nas odesłany po takim długim czasie, bez żadnej informacji i danych kontaktowych. Był cały i zdrowy nigdzie nieuszkodzony. Po kilku dniach udało się po zachowanej dokumentacji odszukać Panią, która zamawiała go. Jak się okazało, należy on do dziewczynki, która przez długi czas chorowała i była w różnych szpitalach, a konik był tam wraz z nią. W nagrodę za odwagę dziewczynki mama odesłała go do nas, bo dziewczynce zamarzył się konik z tęczową grzywą. Pierwotnie konik miał jednolity kolor umaszczenia. Dziewczynka wymarzyła sobie nową kolorową grzywę dla konika, ale nie chciała, aby mama zamówiła dla niej nowego. Najlepszym przyjacielem był właśnie ten konkretny, który towarzyszył jej w trudnych chwilach. Z wielką przyjemnością przeprowadziłyśmy „operację” i zmieniłyśmy image konika :). Takie momenty są bezcenne.

7. Czy tworzysz tylko i wyłącznie z włóczki Dolphin, czy jednak zdarza użyć innych?

W Akukowej pracowni, większość włóczek to jednak Dolphin, jak się poczuje tą miękkość trudność wrócić do innych. Coraz częściej myślę o kolekcji maskotek z bawełnianej włóczki, z racji mniejszych rozmiarów takich prac. Te dolphinowe zawsze wychodzą takie duże i nie każdy się na nie decyduje.

8. Może dziwne pytanie ale czy Ty wiesz ile kilometrów włóczki już przerobiłaś? Prowadzisz jakieś statystyki?

W tej chwili Akukuuu ma prawie 4 lata. Z okazji pierwszych urodzin podliczyłam po ilości zamówionej włóczki ilość przerobionych kilometrów. W tamtym momencie było około 43 kilometrów. W takim razie na szybko licząc po prawie czterech latach szydełkowania będzie to teraz około 170 kilometrów czyli tyle co długość drogi np. z Bydgoszczy do Gdańska.

9. Nie masz czasem ochoty rzucić to wszystko i wyjechać gdzieś daleko, bo musisz zrobić setny lok do jednorożca? Szczerze podziwiam, masz kogoś do pomocy? 

Loki uwielbiam robić. Jak zacznę je robić nie mogę przestać. Strasznie mnie to relaksuje. Powinnam chyba w grupach szydełkowych ogłaszać się, że chętnie wyręczę kogoś w ich robieniu. Tak na serio są takie momenty, że chciałabym rzucić wszystkie inne moje aktywności, aby poświęcić się szydełku. Byłabym przeszczęśliwa, aby móc rzucić wszystko i wyjechać w te przysłowiowe Bieszczady z szydełkiem i zapasem włóczek.

10. Na sam koniec powiedz nam, z której maskotki jesteś najbardziej dumna:)

Kurcze trudno wybrać jedną z której jestem wyjątkowo dumna. Łatwiej byłoby wskazać mi tą jedną z której nie byłam zadowolona do końca :) Kiedyś powstał u nas taki tradycyjny misiu jego kształt i wykonanie było bez zarzutu, jednak wybrany kolor przypominała musztardę - w tej wersji kolorystycznej nie przypadł mi do gustu. Myślałam, że nigdy nie znajdzie on swojego domu. Pewnego dnia uczestniczyłam w sezonowym jarmarku rękodzielniczym. Moje stanowisko odwiedziła portugalska wycieczka, byłam w szoku jak turystki kłóciły się ze sobą nawzajem, która kupi tego misia. Tym sposobem Miś Ohydziorek vel Musztarada poleciał na wakacje swojego życia do Portugalii.

Dzięki Paulina za wywiad. Mam nadzieję, że bardzo Wam się podobał i już wiecie jak powstają Akukuuukowe cudaki i to że Paulina ma mega dużo cierpliwości. Przerobić 170 km włóczki to nie lada wyczyn. Także Paulina życzymy wiatru w żagle i aby taki wynik osiągnąć następnym razem w 2 lata:) 

sobota, 22 lutego 2020

Bez spiny u Karoliny, czyli sobotni wywiad z Marleną z Szydełkiem przy kawie

Witajcie kochani:)
Szydełkowanie to nie tylko maskotki, ale to pewnie wie większość z Was. Dziś zapraszam Was na wywiad z Marleną z Szydełkiem przy kawie. Marlena szydełkuje nie tylko maskotki, ale głównym jej zamiłowaniem są chusty i to nie tylko dzierganie, a PROJEKTOWANIE!!!

Jesteście ciekawi co napisała Marlena w odpowiedziach? To zapraszam Was do lektury, a kto chce spróbować swoich sił w zrobieniu wspólnie chusty, to jest jeszcze czas by się zapisać do wspólnego wydarzenia u Marleny (link podam Wam na dole posta)


1. Opowiedz nam krótko o sobie, tzn. od kiedy szydełkujesz, jak wyglądały Twoje początki i skąd pomysł na nazwę ?

Szydełkuję od 5 lat. To właściwie dość ciekawa historia. W okolicach 30stki przechodziłam mały kryzys egzystencjalny ;) Czułam, że się nie rozwijam. W pracy produkuję tony papierów, które są przerzucane z kąta w kąt, dziesiątki raportów, których nikt nie czyta, dni zlewały mi się w jedno. Zaczęłam odczuwać potrzebę tworzenia, chciałam widzieć efekty swojej pracy. Wtedy wkroczyła moja mama. Przywiozła mi swoje stare szydełko (chociaż sama nigdy się z nim nie polubiła) i powiedziała „spróbuj, może Ci się spodoba”. Śmiałam się wtedy, że jeszcze tylko tego mi brakuje. I okazało się, że rzeczywiście, właśnie tego mi brakowało. Zaczęłam od płaskich kwiatów, ale stwierdziłam, że bez sensu je robić tak bez celu, więc zrobiłam z nich tunikę. To moja pierwsza szydełkowa praca i mam ją do dzisiaj Potem przez przypadek trafiłam na zdjęcia szydełkowych maskotek, zobaczyła je też moja córka i już nie było wyjścia, musiałam zrobić jednorożca!
Nazwę fanpejdża podsunął mi mąż. Śmiał się, że zawsze jak robię kawę to wyciągam szydełko. Więc tak już zostało. 
2. Oglądając Twój profil na fb można znaleźć dużo pięknych zdjęć chust. Powiedz nam skąd zamiłowanie do chust. Skoro wcześniej były i maskotki w dużej mierze?

Uwielbiałam robić maskotki i nadal chętnie do nich wracam, ale chciałam spróbować czegoś innego. Chusty robione i pokazywane w różnych grupach podobały mi się od dawna. Córce spodobała się chusta w czachy i zażyczyła sobie różową. I tak lawina ruszyła… 
Obraz może zawierać: 1 osoba
3. Jesteś śmiało można powiedzieć projektantką wzorów na chusty. Czy zaprojektowanie wzoru na chustę to prosta sprawa? Czy raczej potrzeba zdolności matematycznych na wyższym poziomie?

Nie wiem czy to prosta sprawa, ale ja to naprawdę kocham. Myślę, że projektując wzór musisz go po prostu czuć, inaczej nic z tego nie wyjdzie. A matematyka? Spędza mi czasem sen z powiek. Jestem perfekcjonistką (podobno zodiakalne Panny tak już mają) i moje wzory muszą być dopracowane, z możliwością powtórzeń, tak by każdy mógł stworzyć chustę w odpowiednim dla siebie rozmiarze. Czasem naprawdę trudno pogodzić moją wizję chusty z tą matematyczną powtarzalnością. Często zanim ja i matematyka dojdziemy do porozumienia do sprucia idą kilometry włóczki. 

4. Z którego wzoru na chustę jesteś najbardziej dumna? Opowiesz nam jak powstawał?

Wszystkie wzory są dla mnie ważne, bo w każdy wkładam kawał swojego serca. Szczególnie dumna jestem jednak z wzoru „Natalia”. To pierwsza chusta, którą zaprojektowałam. Pomysł podsunęła mi właśnie moja Natalia. Kiedy przerobiłam już wzory na chusty, które wcześniej mi się spodobały przekopywałam internet w poszukiwaniu czegoś co mnie zachwyci. Wtedy córka zaglądając mi przez ramie zapytała co robię. Odpowiedziałam, że szukam jakiegoś nowego wzoru, ale jakoś nic mi w oko nie wpadło. Wtedy stwierdziła, żebym sama coś wymyśliła. Obiecałam, że spróbuje a ona odpowiedziała, że jak już wymyślę, to powinnam nazwać chustę jej imieniem, bo to był jej pomysł „Natalia” została bardzo ciepło przyjęta a ja poczułam, że projektowanie to jest właśnie to co chcę robić.


5. Organizujesz już 4 wspólne dzierganie, tym razem będzie to chusta Touch of Luxury. Nie przeraża Cię taka ilość osób? To chyba rekordowa ilość jak do tej pory. 

Rzeczywiście w grupie dla uczestników jest już ponad 450 osób! To zdecydowanie więcej niż w moich poprzednich CALach. Gdyby to był mój pierwszy taki projekt pewnie byłabym przerażona. Jednak poprzednie edycje pozwoliły i zebrać sporo doświadczenia w organizacji i mam nadzieję, że wszyscy będziemy się dobrze bawić.

6. Zapisałam się i ja do wspólnego dziergania. Czy masz jakieś rady dla nowicjuszy takich jak ja?

Przede wszystkim nie panikować ;) Często coś co wygląda na schemacie na niezwykle skomplikowane wcale nie jest takie trudne, gdy już zaczniemy to robić. Dlatego nie można się tak łatwo poddawać. W grupie zawsze można liczyć na wsparcie, dlatego jeśli coś sprawia trudność lub budzi wątpliwości trzeba pytać. Ja lub ktoś z uczestników na pewno coś podpowie. 

7. Większość osób myśli że chusty są typowo damskie. Ostatnio pokazałaś że i panowie mogą je nosić. W ogóle skąd taki pomysł? Opowiesz coś więcej?

Pomysł na stworzenie bardziej męskiego wzoru podsunęły mi klientki. W ostatnim czasie dużo dziewczyn pytało mnie właśnie o wzór na chustę dla swoich partnerów. Początkowo sama nie miałam do tego większego przekonania, ale potem przyszedł pomysł na chustę „Karramba!”. Przekonałam się, że jednak Panowie również mogą nosić chusty i nawet dobrze się w nich prezentować. 
Obraz może zawierać: 1 osoba, stoi, drzewo i na zewnątrz
8. Z czego najlepiej wykonać taką chustę. Czy są specjalne włóczki na takie dzieło?

Tak naprawdę chustę możemy zrobić z każdej włóczki jaka nam odpowiada. Ja pracuję najczęściej na motkach ombre, które są dedykowane właśnie na chusty. Najbardziej lubię motki zwijane przez polskie firmy: bawełniano-akrylowe kokonki od Kokonki.pl i twisty od Owca na manowcach oraz swingi od Liloppi (merino/akryl). Możliwość dopasowania kolorów i długości motków daje całe morze możliwości. 

9. Czy masz swój "znienawidzony" wzór, którego nie zrobisz już nigdy więcej?

Nie, na razie jeszcze na taki nie trafiłam 

10. Pokaż nam swój ulubiony kubek z którego pijesz kawę :) 

To najtrudniejsze zadanie! Mam całą kolekcje kubków, uwielbiam je wszystkie, ale najczęściej chyba jest w użyciu ten. 

Mam nadzieję, że jesteście tak samo zachwyceni tym co robi Marlena, że chcecie wziąć udział we wspólnym szydełkowaniu chusty. LINK WYSTARCZY KLIKNĄĆ i zobaczycie jaki termin i warunki udziału. Marlena, dziękuję Ci za przybliżenie swojego szydełkowego świata, a chusty i wzory które tworzysz są wyjątkowe, także działaj na tym polu bo tworzysz cuda:)

sobota, 15 lutego 2020

Bez spiny u Karoliny, czyli sobotni wywiad z Iwoną z Rudowłosa Handmade

Witajcie:)
To już 5!!!!! wywiad w cyklu "Bez spiny u Karoliny". Niezmiernie mnie cieszy, że bardzo Wam się podobają wywiady i możemy poznać się bliżej.

Dziś zapraszam Was na wywiad z Iwoną z Rudowłosa Handmade (<---link do jej strony na fb). Iwonę może znacie, swego czasu udostępniła za darmo fajny wzór na ślimaka, a ja jej pomogłam go spisać. Jeśli jesteście ciekawi co to za ślimak (ja mam swojego) i chcecie wzór, to zapraszam do przeczytania wywiadu i podsumowania. Tam wszystkiego się dowiecie.  

Powiem Wam, że wysyłając pytania do Iwony nie spodziewałam się, że dostanę takie odpowiedzi, że śmieję się do tej pory. Z przyjemnością przeczytam go raz jeszcze jak złapię "doła". 

Także rzucajcie robotę, bo wywiad sam się nie przeczyta:)

1. Opowiedz, krótko o sobie, tzn. od kiedy szydełkujesz, jak wyglądały Twoje początki i skąd pomysł na nazwę Rudowłosa Handmade? 

Mam na imię Iwona, starość puka do mych drzwi, ponieważ niebawem znów zmieniam pierwszą cyferkę w wieku🤷🏼‍♀️🤦🏼‍♀️ Szydełkowaniem zajmuję się już 3,5 roku. Właściwie zaczęłam z głupoty chyba 🤣 byłam w ciąży. Przeglądałam rzeczy dla maluchów, co by kupić do wyprawki. I znalazłam śliczną czapkę zrobioną na szydełku, niestety jej cena była też zbyt śliczna, jak na mój budżet i wtedy wpadłam na pomysł, skoro ktoś nauczył się sztuki szydełkowania to dlaczego ja miałabym się nie nauczyć? No i już jakoś poszło. Z pomocą YouTube człowiek chyba budowlankę opanuje jak się uprze. Strona Rudowłosa Handmade powstała dużo później, około roku później. Gdy moje prace nadawały się już w pełni do pokazywania, niemniej wciąż się rozwijam.  Nazwa strony miała odnosić się do mnie, nie chciałam za bardzo wydziwiać, stąd odniesienie do moich płomiennie rudych włosów. Myślę, że tak jest dobrze.

2. Oglądając Twój profil na Fb można odnieść wrażenie, że potrafisz wszystko. Druty, maskotki, filet, chusty, ba nawet kleiłaś coś z wytłaczanek po jajkach. Powiedz skąd taka potrzeba różnorodności.

Ciekawe pytanie, przyznam, że mnie zaskoczyło hmm to chyba nie tyle potrzeba różnorodności, co natura lekkoducha. Zawsze żyłam z głową w chmurach, po urodzeniu dziecka całkiem się to nasiliło. Serio. Czasem mam wrażenie, że nie pasuję do tego świata. Moja potrzeba tworzenia, lub przenoszenia się do magicznych światów dzięki książkom odbiega od ogólnie przyjętego człowieczeństwa. Mój kolor włosów też nie jest przypadkowy, jest inny i dodatkowo przełamuję go jeszcze ostrymi, intensywnymi pasmami, co zwykle nie podoba się bliskim. Tak jak, moja miłość do tatuaży. Cóż, jak już mówiłam NIE PASUJĘ TUTAJ stąd chyba ta różnorodność, ucieczka od szarej rzeczywistości. 
Obraz może zawierać: w budynku
Obraz może zawierać: ludzie siedzą i w budynku, tekst „RUDOWŁOSA Handmade”

3. Gdy dawałam wzór na krokodyla do testowania dostałam bardzo dziwne zdjęcie. Jak można szydełkować i jeździć na rowerze stacjonarnym w domu?

Haha, dziękuję za przypomnienie tej sytuacji! To od tamtego dnia trwa nasza internetowa znajomość.️ Szukam różnych form aktywności fizycznej, chociaż mój wygląd temu przeczy moje pasje zmuszają mnie do siedzenia, stąd właśnie pomysł z rowerkiem stacjonarnym. Nogi i tyłek są zajęte, ale ręce wolne gdy naprawdę czas goni z jakąś robótką, taka alternatywa wydaje się wybawieniem. 

4. Uwielbiasz ośmiornice. Dlaczego wybrałaś wzór na Appollo od Projectarian, czym on Cię urzekł? Milionem macek do zrobienia?

No, z tymi ośmiornicami to sama nie wiem o co chodzi - lubię je, może właśnie dlatego, że słodkie misie przytulaski to nie moja bajka. Kilka ośmiornic już zrobiłam, jednak Apollo jest wyzwaniem. Ogromnym wyzwaniem! Ale jego rozmiar i "spojrzenie" każą mi go robić niezależnie od poświęconego czasu i ilości nerwów. Niestety, Apollo, a raczej jego niewielka część spoczywa od jesieni w pudle. Wybrałam kiepski okres na to by go zacząć, jesień to czas na świąteczne dekoracje, które same się nie zrobią. Na szczęście niebawem mam w planach go kontynuować. 



Ośmiornica od Projectarian
Ośmiornica od Projectarian
5. Pokaż nam swoja maskotkę z której jesteś najbardziej dumna. I jeśli masz zdjęcie pierwszej pracy to pokaż nam, gdzie doprowadziło Cię szydełkowanie.

Ooo tak. Prac z których jestem dumna jest na pewno więcej, niż tych których się wstydzę. Pierwsze moje amigurumi było królikiem z YouTube. Niestety żadne zdjęcie się nie zachowało, a samego królika dostał pies do zabawy. Cóż, miałam świadomość, że świata tym nie zawojuję. Jako kolejny powstał zielony ślimak z jakiegoś taniego akrylu, mam go do dzisiaj, później był chyba koń... I jak to mówią, do trzech razy sztuka. Później było już dużo lepiej. Wzięłam się za owieczki od Szydłaki Cudaki i zrobiłam od razu trzy udziergi. 

Z tych z których jestem dumna, to głównie te, zrobione na stelażach, fikuśne i bardziej skomplikowane. Charming Witch od Little Owls Hut we wcieleniu Ariel 70+ jest chyba tą naj. Kocham ją za sam pomysł przeistoczenia jej w syrenkę i za tą sesję na wybrzeżu. Mieszkam daleko od morza, ale wtedy szczęśliwie się złożyło. Kolejna moja, to znowu wzór od Little Owls Hut Bunny Klepa, zrobiłam go z dolphina przez co osiągnął niesamowite rozmiary. Właściwie, aż takie, że nie mogłam go zatrzymać, ale zrobię kiedyś jeszcze jednego! Sphynx Cat od Elena Makeenkova w mojej interpretacji też zdobył uznanie na grupach amigurumi, wart jest pokazania. 







6. Jak Twoi bliscy reagują na Twoje handmadowe hobby?

Oh, to jest ciężki temat. Wśród znajomych często dostaję pochwały, gratulują talentu i cierpliwości. W domu bywa różnie, wygląda to trochę tak, jakby moje umiejętności nie były niczym nadzwyczajnym. Jakby każdy kto zna podstawy szydełkowania był w stanie te rzeczy robić. Jestem łasa na pochwały, ale rzadko je dostaję. Dobrze, że z pomocą przychodzą społeczności na Facebooku. 

7. Wrzuciłaś na fb zdjęcie schematu na "kochające się" renifery. Co pomyślałaś jak złożyłam zamówienie na czapkę z takim motywem? 

Trochę się już znamy, w pewnym sensie, nie byłam więc zaskoczona, tak jak można by się spodziewać 🤣 kto jeszcze nie wie, to dobrze, żeby dowiedział się tu i teraz. Karolina jest szurnięta 🤣 u niej takie niekonwencjonalne koncepcje to norma! Niemniej, sama czapka sprawiła mi sporo radochy, tak ekstremalny projekt nie powtórzy się prędko. Lubię odbiegać od norm, wykonanie tego motywu było jakby pozytywnym doświadczeniem.
Brak dostępnego opisu zdjęcia.


8. Jeśli nie szydełkujesz, to jak spędzasz wolny czas?

Gdy nie szydełkuję to zapewne... Śpię 🤣
Nie no, szydełkowanie to trochę kropla w morzu moich zainteresowań. Ostatnio sporo czytam. Naprawdę sporo. Od listopada przeczytałam 17 książek i pewnie byłoby więcej gdyby nie grudzień, bo świąteczne dekoracje mocno mnie przyblokowały, do tego stopnia, że cały grudzień czytałam jedną pozycję. Uwielbiam fantastykę, co zresztą nawiązuje do odpowiedzi na drugie pytanie. Robię na drutach, zdarza mi się kleić z mas papierowych, bądź innych mas plastycznych. Lubię aktywność fizyczną, spacery po kilkanaście kilometrów, pływanie, rower (ten prawdziwy zwłaszcza). Lubię wycieczki nad nasze polskie morze, czas spędzony z synem i mężem zawsze będzie na czele, ponad moje pasje.
Obraz może zawierać: niebo, drzewo, chmura, na zewnątrz, przyroda i woda
Brak dostępnego opisu zdjęcia.

9. Czy masz jakieś szydełkowe plany na ten rok? Czy jesteś wolnym duchem?

Na pewno chciałabym skończyć Apollo. Jestem też w trakcie czegoś bliżej nieokreślonego, co w założeniu ma być częścią garderoby 🤣 no i kocyk ażurowy dla mojego dziecięca. Widząc jak ostatnio z radością rzucił się na szydełkowy obrus swojej chrzestnej, stwierdziłam, że zrobię mu alternatywę w postaci koca, oby jego reakcja była tego warta.

10. Co byś zabrała na bezludna wyspę. Wybierz 3 rzeczy i napisz dlaczego właśnie one.

Zależy na jak długo 🤣 jak większość młodych matek i żon w przypływie bezsilności najchętniej uciekła bym z domu choćby w piżamie i nie zabierała ze sobą nic 🤣 ale takie myśli szybko przechodzą. Gdyby miało to być po dobroci... Wzięła bym hamak, dobry zarówno do relaksu jak i do spania, na drugim miejscu znalazła by się książka, albo cała seria, którą bezczelnie mogłabym policzyć jako jedną rzecz 🤷🏼‍♀️ trzecia pozycja nie będzie oczywista. Przebywanie na bezludnej wyspie kojarzy mi się z upalną pogodą, a w takiej niestety szydełko topi się niemal w ręce i cała wena wyparowuje z głowy. W takim razie w tropiki zabrała bym zapas wina 🤣 no nic tak nie pasuje do książki jak lampka czerwonego trunku 🤷🏼‍♀️ gdyby jednak nasza bezludna wyspa okazała się jednak czymś chłodniejszym? Wtedy druty i wielgaśny motek włóczki.

Jak sami widzicie Iwona jest mega zakręconą osobą, oczywiście w sensie pozytywnym. Lubi nowe wyzwania handmadowe, uwielbia czytać książki i ma do siebie dystans, co bardzo mi się podoba. Nie skłamię jakbym napisała, że nadaje się na drugiego administratora moich szydłaków na fb. Myślę, że byłoby jeszcze więcej śmiechów. Jak sami wiecie największa radości to spotkać w swoim życiu takich samych wariatów, jak my:)

Aaaaa dobra wy czekacie na tego ślimaka hahahaha. To tak ślimak w moim wykonaniu i Iwony wygląda o tak. Podziwiajcie oglądajcie:)



A jak chcecie wzór w wersji pdf to oczywiście napiszcie do Iwony na Rudowłosa Handmade, na pewno się ucieszy i Wam go wyśle:) Pospamujcie jej trochę, niech przestanie czytać książki.